Odpustowe kanapki

Kolejna historyjka związana z PPW i ks. Stanisławem "Orzechem" Orzechowskim. Zachęcamy do przesyłania swoich humorystycznych wspomnień. Chętnie je opublikujemy.

Przypominamy, że możecie się dzielić również swoimi wspomnieniami z Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej. Piszcie na wroclaw@gosc.pl.

Historia pochodzi z książki pt. "Radość w codzienności" ks. Aleksandra Radeckiego:

Grupa XVII (dziś XII - przyp. red.) Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej czci jako swego patrona św. Wawrzyńca, diakona. A ponieważ wspomnienie tego (spalonego na kracie) męczennika wypada w czasie pielgrzymki (10 VIII), trudno się dziwić, że ten dzień ma w wędrującej wspólnocie szczególny charakter.

Któregoś roku wypadł jednak ten „odpust” w piątek. Jedzenie na trasie pielgrzymki jest zawsze raczej skromne, ale w tym dniu chciałoby się odejść od „nieśmiertelnego” dżemu, twardego, suchego sera czy znanej pielgrzymom „zemsty Taizé”, czyli zupy w pancernym opakowaniu. Jest więc dyspensa: można otworzyć konserwy z cudowną mielonką (zwane przez niektórych z nas „konserwą z jeża”, gdyż tak naprawdę nie wiadomo do końca, co tam zmielono) lub też pysznym pasztetem czy innym zdobycznym mięsiwem. Co za radość!

Gdy jednak nakryto do stołu (czyli sporządzono tysiące kanapek na folii rozłożonej na trawie) – zagrzmiało! Najwyraźniej zbierało się na burzę.

– No i Pan Bóg się zdenerwował i uderzy piorunem w nasze kanapki – stwierdził smutno jeden z biesiadników.

– Dlaczego zaraz w kanapki? – pyta inny, spoglądając wymownie na księdza przewodnika, który udzielił dyspensy.

 

Na wesoło

SKLEP GOŚCIA POLECA

Najnowsze